Agnieszka Stein

Kołysanie i kołysanki to zapewne jedne z najstarszych metod wychowawczych świata. Są tak proste, że wiele osób ich nie docenia. Zachęcam jednak, aby traktować je jak najpoważniej.

Kołysanie towarzyszy dziecku od zawsze. Jego najwcześniejsze wspomnienia związane są z rytmem matczynych kroków. Ten kołyszący ruch jest jednym z pierwszych bodźców odbieranych przez rozwijający się mózg. Dostarcza pierwszej stymulacji i pozwala tworzyć pierwsze połączenia między komórkami nerwowymi. Daje także poczucie bezpieczeństwa i kiedy mama chodzi dzidziuś przeważnie zasypia. Po urodzeniu dziecko zna rytm Twoich kroków, z którym zapoznawało się przez 9 miesięcy. To wystarczający czas, aby stał się on podstawą ciągłości jego świata, który poza tym tak strasznie się zmienił. Dlatego dzieci, które towarzyszą swoim rodzicom noszone np. w chustach czują się bezpieczniej. Badania i obserwacje dowodzą, ze w późniejszym życiu takie dzieci są bardziej samodzielne, szybciej się rozwijają i są inteligentniejsze od tych pozostawionych we wczesnym niemowlęctwie samym sobie.

Są obszary mózgu, którym kołysanie jest szczególnie potrzebne. Są to rejony związane z rozwijającym się zmysłem równowagi i wrażeń płynących z własnego ciała. Dziecko wprawdzie bardzo wcześnie zaczyna samo sobie dostarczać takich bodźców, kiedy jeszcze w matczynym brzuchu przekręca się i robi fikołki, ale do pełni szczęścia brakuje mu nadal rytmu Twoich kroków. Tym bardziej, że w okresie kiedy jego mózg szczególnie szybko tworzy nowe połączenia, tj. w ostatnich tygodniach życia płodowego, dziecko jest już tak duże, że nie może swobodnie przemieszczać się w macicy. Dzieci, których mamy pod koniec ciąży musiały częściowo lub całkowicie ograniczyć ruch, potrzebują potem wysiłku ze strony dorosłych by mogły nadrobić zaległości. Jeśli im się nie uda, mogą mieć trudności z tak pozornie odległymi umiejętnościami jak jeżdżenie na rowerze, czytanie czy pisanie.

Kolejnym pokarmem dla nienarodzonego mózgu staje się rytm i melodia ludzkiej mowy. Są obszary mózgu, które reagują tylko na nią i bez słuchania głosów z zewnętrznego świata, nie mogłyby się rozwijać. Dziecko odbiera dźwięki ludzkiej mowy najpierw całym swoim ciałem jako wibracje, a gdy tylko jego uszy zaczynają pracować, także słuchem. W ten sposób powstaje kolejna nić łącząca świat wewnętrzny z zewnętrznym – ludzka mowa, ojczysty język a w szczególności głosy znajomych osób: mamy i taty, które dziecko rozpoznaje już od pierwszych chwil po narodzinach.

Szczególnym rytmem i melodią obdarzona jest mowa połączona z muzyką. Kobiety śpiewały kołysanki swoim dzieciom właściwie od zawsze, od kiedy tylko ludzie zaczęli porozumiewać się za pomocą dźwięków. Warto, żeby przed i po urodzeniu dziecko mogło słuchać tych samych melodii.

Dziecko przychodzi na świat, rośnie a rytm i melodia nie tracą wcale na znaczeniu. Są nie tylko miłym wspomnieniem bezpiecznego życia w łonie matki, ale nadal stanowią najlepszą stymulację dla niezwykle szybko rozwijającego się mózgu. Matka natura tak to już wymyśliła, że kołysanie i śpiew, które są dziecku tak bardzo potrzebne we wczesnym dzieciństwie dostarczają mu zarazem przyjemności. Radość na twarzy dziecka i jego spokój, są dla rodziców sygnałem: tak trzeba, dobra robota.

Jak długo śpiewać i kołysać? Dotąd, aż dziecko nie zacznie śpiewać i kołysać się samo podczas chodzenia i tańca. Ale także wtedy taniec i śpiew będą budować między ludźmi poczucie tajemniczej, płynącej z głębi ciała wspólnoty.